sobota, 23 lipca 2016

Deutschland!

Trzy miesiące, mniej więcej tyle czasu potrzebowałem, żeby zaaklimatyzować się w nowym miejscu i móc wreszcie powiedzieć, wracając do mieszkania po pracy, jestem u siebie. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się, że potrwa to aż tak długo ale teraz z tej perspektywy jestem wstanie wskazać czynniki, które ten proces wydłużały....

1. Nie jesteś tu turystą! Poprzednie doświadczenia podróżnicze utwierdziły mnie w przekonaniu, że będąc za granicą zwykle to ja jestem osobą, która pyta o drogę, upewnia się czy oby na pewno ten pociąg jedzie w interesującym mnie kierunku czy po prostu zagaduje ludzi próbując swoich umiejętności językowych. Dlatego też na początku towarzyszyło mi te dziwne uczycie, kiedy to inni pytali mnie o drogę, dopytywali czy oby na pewno ten pociąg zatrzymuje się na wskazanym przez nich przystanku łamiąc sobie przy tym język próbując wymówić twardo brzmiącą nazwę stacji. Wtedy jeszcze, za każdym razem kiedy spotykałem się z tak dziwną przecież sytuacją odpowiadałem krótko: "Entschuldigung ich spreche kein Deutsch", wymigując się tym samym przed odpowiedzialnością udzielenia pomocy. Dziś jest już inaczej, nawet kiedy nie jestem pewien o jakie miejsce pyta „turysta” wyjmuję telefon i próbuję zlokalizować miejsce na google maps.

2. Du kannst auch auf Deutsch sprechen! (niem. Możesz mówić też po niemiecku) Jeszcze przed przyjazdem tutaj jednym z celów, który zakładałem sobie aby zrealizować podczas tej przygody było przełamanie bariery w mówieniu. Języka niemieckiego uczę się od podstawówki ale nigdy nie był to mój ulubiony przedmiot. Chyba każdy z as zna już ten charakterystyczny mem, w którym wyśmiewana jest twarda niemiecka wymowa nawet tych najładniejszych słów jak np. motyl.
Na przekór logice zadania nie ułatwia wcale znajomość języka angielskiego. W zachodnich Niemczech prawie każdy świetnie mówi po angielsku.  W firmie oficjalnym językiem pracy jest język angielski.  Nieliczne okazje do dłużej rozmowy po niemiecku nadarzały się w banku! (gdzie starsze panie na stanowisku opiekun klienta nie mówią po angielsku) no i oczywiście w niemieckich urzędach.  Mniej formalne rozmowy po niemiecku możliwe są z sąsiadami z  Chin, Węgier czy Syrii, którzy po niemiecku mówią nierzadko lepiej niż po angielsku. 



3. Gdzie jest twój nowy dom?  Jeszcze dwa miesiące temu mieszkałem w trzech miejscach na raz. Sam się zacząłem w tym gubić poszukując potrzebnych mi rzeczy. W kwietniu do Niemiec przyjechałem tylko z bagażem podręcznym i tak sukcesywnie po kilku lotach przewiozłem cały swój dobytek w między czasie kupując niezbędne przedmioty tu na miejscu. I całe szczęście, że nie zdecydowałem się na jednorazowy transport wszystkiego na raz! Dzięki temu kolejne przeprowadzki już tu na miejscu nie były aż tak dużym wyzwaniem. Czego nie można powiedzieć o znalezieniu odpowiedniego mieszkania. Perspektywa bycia nowym bez dobrej znajomości języka nie ułatwiała tego zadania. Do wyboru były albo wygodne ale cholernie drogie kawalerki dla ekspatów oferowane przez profesjonalne agencje wynajmu tymczasowego, albo wielopokojowe mieszkania dla imigrantów i pracowników sezonowych. Żadna z tych opcji nie wpisywała się w moje kryterium idealnego miejsca. Ostatecznie znalazłem to czego szukałem! A poszukiwanie odpowiedniego miejsca jest świetną okazją do poznawania nowych ludzi.




sobota, 19 września 2015

Weekend w Dormundzie za 160 PLN (all inclusive)

Wybór kolejnej destynacji podróży oczywiście nie był przypadkowy. Zaczęło się od przeszukania portali z pomysłami na tanie podróże ale w tym konkretnym przypadku wiadomo było, że lecimy w Warszawy i wiadomo, że WizzAir'em. Dodając kolejne ograniczenie, że wyjazd ma być typowo weekendowy liczba możliwości uległa zdecydowanemu zmniejszeniu się.
Wiadomo było również, że ma być budżetowo i tym sposobem po kliku sprawnych kliknięciach nabyłem bilet do Dortmundu :D



Poniżej znajdziecie szczegóły rozliczenia weekendowego CityBreak w Dortmundzie.
Tak niski koszt wycieczki możliwy był przy zastosowaniu kliku trików. Głównie zniżki na przelot (WizzAir Discount Club), środki za aktywne korzystanie z karty kredytowej Wizz Air Raiffeisen Polbank czy też środków za rekomendacje portalu AirBnb. Zniżki te są tak samo dostępne dla mnie jaki i każdego innego "Kowalskiego".


niedziela, 6 września 2015

Czy da się pogodzić pracę, studia i pasję do podróżowania?

Dziś trochę o zarządzaniu czasem. Odkąd pamiętam zawsze starałem się układać swoje życie na kilka chwil do przodu. Kalendarz (jeszcze ten książkowy) zacząłem prowadzić już w podstawówce, kiedy to układając plan zajęć musiałem pogodzić dwie szkoły – tę tradycyjną i szkołę muzyczną. W gimnazjum rodzicie na moją własną prośbę wykupili mi korespondencyjny kurs języka angielskiego (za co im jestem bardzo wdzięczny). Na początku było fajnie, nowatorska - jak na tamte czasy - metoda nauki języka obcego sprawiała frajdę, ale konieczność realizacji kolejnych modułów wymagała samozaparcia, systematyczności, a przede wszystkim dobrej organizacji własnego czasu.

Dwie szkoły, korespondencyjny kurs języka angielskiego, w między czasie jakieś zajęcia OPP (tzw. ognisko pracy pozaszkolnej), egzaminy końcowo-roczne z instrumentu to wszystko nauczyło mnie przede wszystkim planowania. Jeszcze nie tak dawno mama wspomina, dzień w którym nastawiałem sobie budzik podobny do tego na zdjęciu, z przeraźliwą melodyjką  „wake up” - która nawet nieboszczyka by obudziła – aby kontrolować czas zaplanowany na ćwiczenie etiudy przed egzaminem na zakończenie semestru w szkole muzycznej.

Zamierzchłe czasy… aktualnie przywołują uśmiech na twarzy. Z perspektywy czasu zrozumiałem, że pomimo wielu obowiązków dysponowałem znacznie większym zasobem czasu wolnego niż teraz.
Dziś mam pracę, szkołę, godziny stracone na dojazdy, odpowiedzialność organizowania swojego własnego życia. Sielskie czasu studenckie powoli odchodzą w niepamięć (choć nie pozwalam im tak szybko odejść…).

czwartek, 23 lipca 2015

A może nad morze? UPDATE

Pociągiem, autobusem, samochodem czy może… samolotem?

Sezon urlopowy trwa w najlepsze. Zapewne wielu z was chciałoby sobie odpocząć do miejskiego zgiełku na plaży.  Dlaczego by nie wyskoczyć sobie na jeden z weekendów nad polskie morze?








No tak, morze fajne, plaża też fajna ale zawsze się znajdą jakieś wymówki. A to, że za drogo albo,
że nie ma czasu. A to strasznie daleko i długo się jedzie. No i pewnie trzeba zaplanować urlop.
Ha! Mam was. Wcale nie! W poniższym porównaniu zobaczycie jak tanio i szybko dojechać nad polskie morze ze stolicy naszego kraju i to bez konieczności planowania urlopu - na weekend!

wtorek, 7 października 2014

Finanse w podróży

Wyjeżdżasz na wymarzone wakacje. Pakujesz trochę ciuchów, aparat fotograficzny, paszport, dokumenty i… no właśnie chyba najważniejsze KASA!! No tak, ale wyjeżdżając za granicę musimy się przygotować na wydatki w innej walucie. Dziś o tym jak zaplanować i dbać o finanse w podróży.


Wiele osób pyta karta czy gotówka? Ja mam krótką odpowiedź – karta. Oczywiście kilka euro czy amerykańskich dolarów nigdy nie zaszkodzi ale czy wyobrażacie sobie ten worek pieniędzy, który musielibyście ze sobą taszczyć jadąc w dłuższą eskapadę? No a co w sytuacji, kiedy zamierzasz odwiedzić klika krajów podczas jednego wyjazdu? Jak podzielić budżet?
Zdecydowanie nie jest to łatwe zadanie.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Geoarbitraż

Zastanawialiście się kiedyś, w którym kraju są najniższe koszty życia? Jak by to było mieszkać w takim miejscu i otrzymywać „polską” pensję? Tym właśnie jest geoarbitraż, czyli umiejętność wykorzystania globalnych różnic cen i kursów walut w celu uzyskania zysku lub zwiększenia komfortu życia.
Brzmi ciekawie, prawda?




Uber - tańsza alternatywa taksówki

Na blogu było już darmowym spaniu, o tanich przelotach krajowych, trochę o kosztach podróżowania. A co powiedzielibyście na temat tańszej alternatywy dla taksówki. 

Wielu moich znajomych w bardzo rzadko korzysta z usług taksówkarzy. Dlaczego? Bo w porównaniu do oferty komunikacji miejskiej, taksówka jest po prostu wciąż bardzo droga.
Ostatnio jednak dość głośno w środkach masowego przekazu jest o Uber. Amerykańska firma z siedzibą główną w San Francisco obecna jest już w 44 krajach. Dość niedawno pojawiła się również w Polsce.


CZYM JEST UBER?

Uber to tańsza alternatywa taksówki. Za pomocą mobilnej aplikacji dostępnej m.in. na urządzenia z systemem Android umożliwia szybkie wyszukiwanie dostępnych kierowców.
Największą zaletą aplikacji jest prostota jej obsługi. Urządzenie elektroniczne za pomocą odbiornika GPS automatycznie znajduje twoją lokalizację, ty zaś musisz jedynie wybrać miejsce docelowe do którego chcesz się dostać.